Geoblog.pl    magdaimaciek    Podróże    Wakacyjna wyprawa'08    Sielanka w Castlerock
Zwiń mapę
2008
27
lip

Sielanka w Castlerock

 
Wielka Brytania
Wielka Brytania, Castlerock
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 317 km
 
Pierwszy pociag odjezdzal o 11. Idealnie. W sam raz zeby sie wyspac po wieczorze powitalnym. Wieczor byl bardzo mily. Janusz, nasz gospodarz, przygotowal tradycyjny posilek emigrantow- pizze z Tesco i wodke. Ani jednego, ani drugiego nie spozylismy duzo, tyle tylko by przypomniec sobie jak to smakuje.
Wracajac do sprawy pociagu. W niedziele na malych stacjach, a na takiej wsiadalismy, kasy sa zamkniete. Bilet kupuje sie u konduktora, o ile ten sie pojawi. Tym razem to sie nie stalo i nie bylismy z tego powodu zbyt smutni. Pociagiem pojechalismy do Castlerock, tutejszego kurortu nadmorskiego.
Przywitalismy sie ze sloneczna pogoda i pomaszerowalismy w strone plazy. Z daleka zauwazylismy cos dziwnego, otoz po plazy wzdluz morza jezdzila cysterna i ''podlewala'' piasek. Pozniej okazalo sie, ze przygotowywala ona grunt pod pewien osobliwy zwyczaj tubylcow. Otoz maja oni wydzielone kawalki plazy na ktore wjezdzaja samochodami. Bylo by to dla mnie zupelnie zrozumiale gdyby wwozili lodki, skutery, czy inny rodzaj plazowej artylerii. Oni jednak poprostu parkuja na piasku, rozkladaja reczniki lub lezaki i opalaja sie kolo auta. Cysterna moczyla piasek, zeby samochody sie w nim nie zapadaly.
Plaza adoptowana do funkcji parkingu budzila nasza odraze do tego stopnia, ze nie zrobilismy zdjecia. Musicie wybaczyc.

A sama plaza jest tu idealna: szeroka, z mieciutkim, czystym piaskiem i lagodnym zejsciem do wody. Nie moglismy sie nim nacieszyc. Przyszedl jednak moment w ktorym ruszylismy zadki i skierowalismy nasze kroki ku lokalnej atrakcji turystycznej. Szlismy powoli, omawiajac sytuacje polityczno-gospodarcza Polski i Wegier (Janusz jest Wegrem), prowadzac dyskusje o fotografii i zwyczajach tubylcow, posiedielismy chwile na malowniczym klifie, pogwedzilismy z Irlandczykiem ktory wyszedl na spacer z psem. Tym sposobem doszlismy do Mussenden Temple. Jest to maly budynek zachwycajacy swym polozeniem i prostota, nieopodal ktorego znajduja sie ruiny jakiegos sredniowiecznego zamku. Gdy juz nacieszylismy sie obiema atrakcjami wrocilismy na plaze. Przez chwile obserwowalismy wojny wodno-blotne dzieciakow, a Magda pomimo braku stroju kompielowego i chlodnej wody zdcydowala sie choc czesciowo zanurzyc.

To byl dzien jak z reklamy. Bez sztucznych barwnikow, plam i szorowania. Takich dni, jak najwiecej, zycze i nam i Wam.

Maciek
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (15)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
Michal
Michal - 2008-08-01 01:35
piszcie piszcie czytam, troche tak nostalgicznie piszesz bracie ale to wytrzymam "ty tytytytyt ty mój tytytyty" x.x Bardzo fajne zdjecia, Pozdrawiam Was
 
 
magdaimaciek
Magda Maciej
zwiedziła 4.5% świata (9 państw)
Zasoby: 42 wpisy42 27 komentarzy27 206 zdjęć206 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
12.08.2009 - 24.08.2009
 
 
24.07.2008 - 31.08.2008